
Po weekendowej przerwie wracam...Budzę się rano i co widzę?Nie ma upału, nareszcie!Nie wiedziałam, czy woda spływa po prostu z dachu czy tak leje, ale kiedy otworzyłam balkon, zobaczyłam gęsty deszcz...Nie tak miało być no, nie tak...Kiedy pada deszcz, zazwyczaj boli mi głowa i jestem senna , a co na to jest najlepsze? Kawa, kawa, dużo kawy! Pewnie jeśli ktoś ma wolne, nie chce mu się ruszać czterech liter z domu, ale ja polecam to jak najbardziej. To nic, że zmokniemy, w końcu z cukru nie jesteśmy, prawda? Miejsc w Warszawie, gdzie można się wybrać na dobrą kawę i ciacho jest mnóstwo, zależy jaka okolica nam pasuje. Ja szczególnie polecam Kafkę na Oboźnej. Blisko kampusu UW, także można odwiedzać śmiało w roku akademickim. Jeśli ktoś kocha książki, niech tam czym prędzej pędzi! Mi się wystrój bardzo podoba, jest bardzo jasno, co sprawia wrażenie lekkiej monumentalności...Na randkę raczej tego miejsca bym nie poleciła, są inne kawiarnie nastawione na takich klientów :). Motto na dziś – dużo kawy, dobra książka i relaks...Oby tylko upały nie wróciły...
Kafka jest rzeczywiście rewelacyjna.
OdpowiedzUsuńNo i ten pomysł z wymianą książek...
Cieszę się, że na Powiślu jest coraz więcej fajnych miejsc.
A ja kocham deszcz - szczególnie spacery jak pada - puste Warszawskie ulice i piosenka na uszach ciągle pada :)
OdpowiedzUsuń